Lucky Luke. Sarah Bernhardt – recenzja

Sławna francuska aktorka, Sarah Bernhardt przyjeżdża na tournee do Stanów Zjednoczonych. Jednak jej wizyta przynosi wiele kontrowersji. Dlatego więc Lucky Luke zostaje jej ochroniarzem.

Ten album jest dość skuteczną odtrutką po żenującym Jednorękim bandycie. Żart są dość fajne. Fabuła też jest nienajgorzej zbudowana. Bardzo mi się spodobał wątek z kucharzem, któremu tarty nie wychodzą (który miał delikatne znaczenie dla fabuły). Genialny był fragment z pojedynkiem Sary ze saloonową śpiewaczką, Pamelą. A plot-twist na końcówce był bardzo zaskakujący.SARAH BERNHARDT 1

Rysunki jak zwykle dobre. Szczególnie podobał mi się sposób rysowania tytułowej Sary. Jest trochę kreskówkowa, ale jednocześnie była podobna do tej w realu.SARAH BERNHARDT 2

Wcześniej wydany w Polsce album ze scenariuszem Xaviera Faucha i Jeana Leturgia nosił tytuł Daltonowie tracą pamięć. Był według mnie delikatnie lepszy od recenzowanego albumu. Autorzy fajnie się się tutaj bawili uderzaniem w głowę oraz traceniem i odzyskiwaniem pamięci.SARAH BERNHARDT 3

Sarah Bernhardt nie dorównywał oczywiście albumom Goscinnego, ale i tak był przyjemną lekturą.

+ fajne żarty

+ fanie zbudowana fabuła.

+ ciekawy sposób rysowania tytułowej bohaterki

+dobre rysunki

– nie dorównuje albumom Goscinnego

ocena: 8/10

Jedna myśl na temat “Lucky Luke. Sarah Bernhardt – recenzja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s