Kajko i Kokosz – Nowe Przygody. Łamignat Straszliwy – recenzja

Są dwa sposoby na tworzenie kontynuacji kultowych komiksów. Pierwszy z nich to wierne kopiowanie oryginału (Asteriks, Lucky Luke, Smerfy). Jednak w przypadku innych tytułów (Kaczor Donald, My little Pony czy komiksy superbohaterskie) każdy rysownik ma swój indywidualny styl rysowania. Druga droga jest bardziej ryzykowna od pierwszej i taką drogą poszła kultowa seria Janusza Christy.  Za pierwszą historyjkę odpowiadali duet Kur & Kiełbus. Opowiada o Zbójcerzach i nosi tytuł Słoń, a sprawa zbójcerska. Pewnego dnia Hegemon nabrał zachciankę na słonia, bo taka fajna broń dla wielkich wodzów. Kazał zatem swoim zbójcerzom znaleźć takowego. Początek z szukaniem słonia był superzabawny. Najbardziej mnie rowaliła scena, w której Oferma zaparkował słonia na placu. Druga część była odrobinę słabsza, ale i tak można się było pośmiać (bardzo mnie rozbawiły biodegradowalne strzały). Zakończenie było zabawne. 1Na szczególną uwagę zasługują rewelacyjne rysunki Kiełbusa. Bardzo dobrze mu wyszły sceny z udziałem słonia. Najlepiej wyszedł duży kadr na stronie Jedyne, do czego się można przyczepić, to wygląd głowy Ofermy na ostatnich stronach. Była zbyt wysoka i zbyt wąska. Ocena: 8.5/10

Scenariusz do kolejnej historyjki – pt. Łamigant Straszliwy także napisał Maciej Kur. Rysunki zaś są robotą Piotra Bednarczyka. Łamignat rabuje księcia, który ma córkę, która marzy, by zostać porwana. Prosi zatem Łamignata, by tego dokonał. Na wstępie muszę pochwalić wygląd Łamignata. W pierwszym tomie w ogóle był nie podobny, ale w tym już widać znaczną poprawę. Ogólnie w tym tomie rysunki były bardziej zbliżone do stylu Christy, niż w poprzednim (bardzo mi się tła podobają). Zaryzykuję stwierdzeniem, że rysunki Bednarczyka są nawet bliższe do Christy, niż Kiełbusa. Najlepiej był narysowany ostatni kadr przedostatniej planszy. 2Scenariusz też jest bardzo fajny. Pomysł jest bardzo oryginalny. Było kilka zabawnych żartów. Bardzo mi się spodobały Występy z udziałem Wita. Uważam, że ta postać powinna mieć własny spin-off. Aha! Zauważyłem też na jednym kadrze świniarza z Wojów Mirmiła. Ocena: 8.5/10

Teraz zrecenzuję historyjkę o Milusiu Tomasza Samojlika pt. Instytut badania smoków. Poprzednia historyjka zaniżyła ocenę poprzedniego tomu i kiedy się dowiedziełem, że w tym będzie mieć 14 stron, to prawie zawału dostałem. Jednak w omawianym tomie jest lepiej, niż w poprzednim. Samojlik stworzył dość ciekawą historię. Z humorem też nie jest źle. Było kilka zabawnych dialogów (na przykład rozmowy Kacpra z Grdylem). Również przebieranie Kokosza za Milusia było zabawne. Niestety nie cały scenariusz był dobry. Według mnie łatwo było przewidzieć prwdziwe zamiary naukowca. No i uważam, że wątek z potępieńczymi wyciami nie był potrzebny. 3.pngJeżeli chodzi o rysunki, to mi się podobają. Nie przypominają może obrazów Michała Anioła, ale mają swój klimat. Podoba mi się też, że dymki – w odróżnieniu od poprzedniego tomu były rysowane odręcznie. Wyglądały bardziej naturalnie. Niestety nie wszystkie kadry były dobrze narysowane. Na przykład Kokosz siódmym kadrze ostatniej strony miał Większą głowę w proporcji do reszty ciała, niż w pozostałych. Nie podobało mi się też kolorowanie ostatniej strony (ciemne tło i jasne postacie). Ocena: 7/10

Ostatnia historyjka opowiada Mirmile i Wojmile i nosi tytuł Pojedynek. Autorzy są ci sami, co w pierwszej historyjce. Pewnego dnia Mojmił przyjeżdża do Mirmiłowa odwiedzić Mirmiła. Okazuje się, że celem wizyty jest odebranie bratu Złotego Pucharu. Mirmił i Wojmił muszą zatem stoczyć pojedynek na śmieć i życie. Wojmił jest bardzo fajną postacią i szkoda, że Janusz Christa wykorzystał go tylko w dwóch historiach. W tej historyjce bardzo ciekawie jest pokazana relacja dwóch braci. Podobało mi się też, że podczas pojedynku obaj bracia próbowali walczyć uczciwie. Bardzo mi się podobało zakończenie, które było dosyć zaskakujące. Ogólnie to chciałbym, żeby była osobna seria opowiadająca o młodości Mirmiła i Wojmiła. ocena: 9/104.png

  Łamignat Straszliwy jest bardzo udanym tomem. Właściwie scenariusze Macieja Kura są delikatnie słabsze, niż w poprzednim, ale i tak trzymają wysoki poziom. Jeżeli więc postanowiłeś sobie tego albumu nie kupować, to jesteś w wielkim błędzie! Bo ten album jest kawałem porządnego komiksu!

Mam jednak zastrzeżenie do okładki. Ilustracja ładna (i cudownie pokolorowana przez Jacka Skrzydlewskiego), ale wydaje się być taka „od czapy”. Uważam, że okładki powinni rysować autorzy nowych przygód. Nie chodzi o to, że to „oszustwo”. Po prostu uważam, że okładki rysowane specjalnie do danego albumu wyglądają bardziej naturalnie.

łączna ocena: 8.5/10

Reklamy

Jedna myśl na temat “Kajko i Kokosz – Nowe Przygody. Łamignat Straszliwy – recenzja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s