„Lubię to!”, „Super!”, „Haha!” – zbiorcza recenzja pierwszych albumów z linii „Komiksy są super!”

Wydawnictwo Egmont coraz bardziej rozszerza swoją ofertę. Na początku października wyjdą pierwsze tomy nowych frankofońskich serii dla dzieci. Są to ekonomiczne wydania o pomniejszonym formacie i miękkich oprawach. (tak samo, jak „Marvel NOW” czy „DC Rebirth”). Każdy tom zawiera 3 albumy wydania oryginalnego i kosztuje okładkowo 40 zł bez grosza. Na początku miała być nazwana „Mój ukochany komiks” i chociaż brzmi to fajnie i oryginalnie, to jednak dobrze, że zmienili nazwę, bo może sugerować, że będziemy mieli do czynienia tylko z seriami typowo dla dziewczyn.

Komiksy wyjdą 3 października, ale na stoisku Egmontu podczas MFKiG były dostępne przedpremierowo. Do zakupów dodali też ulotkę reklamującą serię (podobne rzeczy wychodzą we Francji i są rozdawane w sklepach komiksowych).

Od razu powiem, że WSZYSTKIE albumy są ślicznie narysowane ^_^

Studio Tańca. Tom 1. [scen. Béka (zespół autorski) rys. Crip]

Kupiłem, bo Maciej Kur mi polecał, a jak Maciej Kur coś poleca, to to jest dobre. No i się nie zawiodłem. Ten komiks pokazuje, jak zrobić dobrą serię jednostronicowych żartów. Autorzy wybrali interesujący temat i stworzyli fajne postacie. Współscenarzysta serii,  uczęszczał na lekcje tańca i miał skąd czerpać inspiracje. Bohaterowie są bardzo ciekawi, szczególnie Lusia (bo lubi czasem dobrze pojeść :)), Alia, młodsza siostra Julii czy ten jedyny chłopak, który chodzi na tańce. Podoba mi się, że opowiadane są nie tylko perypetie trzech głównych bohaterek, ale też pozostałych postaci związanych ze studiem tańca (no bo przecież komiks nazywa się „Studio tańca”, a nie „Julka, Lusia i Alia”) Właściwie każdy, kto ma pasje i zainteresowania może się z bohaterami utożsamić. A gagi są niezwykle śmieszne i fajne jest to, że niektóre są kontynuacjami poprzednich. Bardzo zabawne były historyjki związane z wystawieniem sztuk teatralnych. Nie podobał mi się tylko wątek z rozwodem rodziców Lusi, który był według mnie niezbyt poważnie poprowadzimy, ale mam nadzieję, że  w następnych będzie lepiej rozwinięty.  Rysunki też bardzo dobre. Tła są bogate w detale, a postacie są narysowane fajnym, specyficznym stylem. Mimika bohaterów też super. Kolory też są dobrze wykonane. 8/10

Ernest i Rebeka. Mój kumpel mikrob [scen. Guillaume Bianco rys. Antonello Dalena]

Pomysł, żeby główna bohaterka była chorowita i miała zmyślonego przyjaciela mikroba jest według mnie bardzo ciekawy i oryginalny i to mnie zachęciło do kupna tego komiksu. Lecz najważniejszym wątkiem jest ciężka sytuacja jej rodziców i rozważanie rozwodu. Rebeka robi wszystko, żeby ich pogodzić. Ten wątek poprowadzono według mnie całkiem poważnie. Jeszcze dramatyczniej się robi, kiedy się pojawia Sam (ciekawy był zabieg, że przez długi czas nie było wiadomo, jak wygląda). Bardzo ciekawie autorzy przedstawili determinację dziewczynki, żeby pogodzić rodziców. Ale na szczęście nie zabrakło też humoru, który idealnie się komponuje z dramatyzmem sytuacji. Najprzyjemniej się czytało trzeci album, który był trochę spokojny i był miłym oddechem od poważniejszych poprzednich dwóch. Do tego zawierał wiele mądrych lekcji życiowych (ale bez łopatologicznego dydaktyzmu) Bardzo dobrze wyglądają też rysunki. Postacie są fajnie narysowane (szczególnie Ernest). Powiem szczerze, że trochę mi się z mangą kojarzą (charakterystycznie duże oczy i charakterystyczna mimika). Tylko design Rebeki jest trochę kiepski. Na pierwszych stronach wyglądała ok, ale później ma czasami za bardzo chłopięcy wygląd. Kolory też mi niestety nie pasują. Pierwsze dwa albumy miały takie dziwne, dziewczyńskie kolory, ale w trzecim są już ok. Bardzo fajnie oddają nastrój. 9.5/10

Lou!. Codziennik (scen. i rys. Julien Neel)

Pierwsze, co mi się rzuca w oczy to genialne rysunki, które są narysowane niezwykle ciekawym stylem i techniką. Wyglądają trochę niedbale, ale tutaj to jest wielki atut. Bardzo dobrze wyglądają tła. Kolory są bardzo przyjemne dla oka (przypominają mi trochę te z MS Marvel z Marvel NOW) Pod względem treści komiks też jest bardzo dobry. Największą zaletą są ciekawe postacie i relacje między nimi. Na przykład babcia, która z pozoru jest wredną staruchą, lecz tak na prawdę kocha swoją córkę i swoją wnuczkę. Komiks porusza dość trudne i poważne tematy (pierwsza miłość, dorastanie, itp.), ale jednocześnie jest lekki w odbiorze i podobnie, jak w Erneście humor idealnie współgra z poważnymi tematami i czasami melancholijnym nastrojem. Narracja jest na medal. Występuje dużo kadrów bez słów, a czasem całe nieme historyjki (no bo komiks to przecież sztuka opowiadania obrazem). Super też są strony pamiętnikowe, które kojarzą mi się z takimi seriami, jak Zapiski luzaka czy Hej, Jędrek! Jeżeli mogę się do czegoś przyczepić, to wygląda na to, że niektóre odcinki mają pomieszaną kolejność. Po niektórych z datą 2003 pojawiają z 2002, lub 2003 po 2004. Ale tak jest też w Małym SprytkuKidzie Paddle. Wydanie Egmontu jest na niezłym poziomie, ale nie jest idealne. Mam problem z tłumaczeniem, w którym jest dużo lokalizacji, a zastosowanie złotówek uważam za przesadę (choć i tak trzeba czegoś naprawdę mocnego, żeby przebić Zeusa i Świętego Wita). Miejscami trochę mi przeszkadza pomniejszony format, ale w poprzedniej edycji był jeszcze mniejszy, więc nie powinienem za bardzo narzekać. Wyszła też inna wersja okładki, niż początkowo zapowiadano i niestety jest według mnie gorsza. 9/10

Ptyś i Bill. Do ataku (scen. Cric, Laurent Verron, Pierre Veys, Diego Aranega rys. Laurent Verron)

Kupiłem dla tego, bo… bo mi się podoba ten typ kreski. Niestety ostatecznie się odrobinę zawiodłem, ponieważ wypada dość blado na tle pozostałych serii (co akurat przewidziałem, ale i tak liczyłem na coś lepszego). Ale to i tak dobra rozrywka i jest nawet przyjemnym oddechem po dość poważnych ErneścieLou. Pierwsze historyjki były słabiutkie, ale potem jest znacznie lepiej i znajdzie się kilka autentycznie zabawnych (jednym z moich ulubionych to ten z Hulkiem). Przeczytałem na skrzydełku, że seria była inspirowana w pewnej mierze na Fistaszkach. Według mnie to bardzo widać, bo pies Bill jest bardzo podobny do Snoopy’ego. Już nawet pominę fakt, że potrafi robić rzeczy, których inne psy nie potrafią (czy też je potrawy, których inne psy nie mogą), ale też była samolubny i interesowny i potrafi czasem zawalić sprawę, ze względu na smaczny przysmak. A robienie z uszu śmigieł, to już w ogóle. Zdecydowanie największym atutem recenzowanej pozycji są rysunki. Ich autor, Laurent Verron był asystentem Jeana Roby (twórcy serii) i bardzo się upodobnił do stylu poprzednika. Tła według mnie są bardzo bogate w detale, a najlepiej wychodzą postacie zwierzęce (szczególnie żółwica Karolina). Kolory też dobrze wyglądają i są całkiem przyjemne dla oka. Na koniec tomu znajduje się dodatek Jak powstaje komiks?, który uważam za fajnie zrobiony i może dzieci zainteresować. Kolejny tom będzie zawierał albumy stworzone przez Robę. Ogólnie nie rozumiem, czemu od razu od niego nie zaczęli. Może chodzi o to, żeby wszystkie komiksy z Komiksy są super! były „młode”? Na szczęście nie będzie bałaganu na półce, ponieważ na grzbietach nie ma numerów. 7/10

Komiksy są super! to super inicjatywa. Trzy europejskie albumy za 40 dyszki to naprawdę atrakcyjna cena (zwłaszcza, jak się na dyskontach kupi). I do tego są wydane na satysfakcjonującym poziomie, a pomniejszony format nie odbiera przyjemności z lektury, a dzięki temu jest tak tanio. A dobór tytułów jest bardzo dobry, bo to są pomysłowe, mądre, zabawne i ślicznie narysowane historie, które trafią zarówno do dzieci, jak i dorosłych. Ale gdyby ktoś musiał zrezygnować z którejś serii, to chyba bym Ptysia i Billa wskazał (ale może te tomy autorstwa Roby będą lepsze?) Ma wyjść jeszcze Triple Galop (to też Maciej Kur mi poleca), którego oryginalnym wydawca jest Bamboo. To wydawnictwo jest odpowiedzialne za SistersStudio Tańca, więc chyba się skuszę (Maciej Kur poleca też serie od tego wydawnictwa). Poza tym, słyszałem, że w Warszawie reklamują tę serię na przystankach autobusowych. Takich inicjatyw nigdy za wiele 🙂

2 myśli na temat “„Lubię to!”, „Super!”, „Haha!” – zbiorcza recenzja pierwszych albumów z linii „Komiksy są super!”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s