Cudodziejska książka – “Sylwia Sylwester jest niecałopełnista” – recenzja

Maciej Kur angażuje się w coraz to więcej projektów. Został nowym scenarzystą Oskara i Fabrycego, wkrótce mają wyjść Emilka Sza i Delisie z rysunkami Magdaleny Kanii, a w grudniu wyszła jego nowa publikacja, Sylwia Sylwester jest niecałopełnista, opowiadająca o Cudodziejkach, czyli wróżkach czyniących cuda.

Główna fabuła przedstawia się następująco: główna bohaterka (niechcący) podsłuchała, rozmowę, z której wynikało, że jedna z jej koleżanek jest niecałopełnista i przez całą powieść robi dochodzenie w celu dowiedzenia się, która to, mając też nadzieję, że to nie ona sama. I co ciekawe, choć ten wątek przewija się przez całą książkę, to jednak jest ona tłem do kilku mniej lub bardziej ze sobą powiązanych epizodów. Niektórym to może nie odpowiadać, ale dla mnie jest to jedna z największych zalet tej pozycji. Bo tak właśnie często działa prawdziwe życie. Czasami mamy dłuższą przygodę, podczas której przeplatają się ze sobą kilka krótszych, niezwiązanych ze sobą. Jednak tu wszystko jest ze sobą spójne.37299972_491874691255990_8366350233931612160_n

Moja ulubiona historia to ta, w której Sylwia próbowała „naprawić” swoją przyjaciółkę, Termilkę tak, żeby jej nastrój nie był zależny od pogody. Jest ona najbardziej pomysłowa, klimatyczna i wzruszająca. Też scena pogrzebu Pana Futrzalskiego jest być może jedną z najlepszych scen pogrzebów, jakie gdziekolwiek widziałem. Jest bardzo wzruszająca. Decyzja Speszki, żeby nie przywracać do życia „Pana Futrzalskiego”, bo to by było „nienaturalne”, była według mnie godna podziwu. Ale jednocześnie ta scena nie jest za ciężka emocjonalnie i według mnie doskonale pasuje do tego typu książek. Za to najmniej mi się podobała historia z Agnieszką. Chociaż była całkiem ciekawa i zakończenie ładne, to jednak nie była tak kreatywna , jak poprzednie rozdziały. Też, mimo iż zgadzam się z głównym przesłaniem, to jednak wydawało mi się to zbyt moralizatorskie. W dodatku ta zmiana u Agnieszki wydaje mi się ciut naciągana.

Jestem już tysięcznym recenzentem, który to chwali, ale twist fabularny pod koniec genialny, gdyż nie tylko jest bardzo zaskakujący, ale też porusza problem niepełnosprawności.38404494_508329962943796_3382630218429628416_n

Ogólnie świat przedstawiony jest ciekawy. Niby nasz, ale nie nasz. Są wzmianki o naprawdę istniejących miastach, jako waluta obowiązują polskie złotówki, ale też istnieje internat dla cudodziejek, i inne nadprzyrodzone elementy. Jest też duże nagromadzenie różnych postaci i niektóre z nich odgrywają większą rolę, niektóre mniejszą i niektóre bardziej zachwycają, niektóre mniej. Jednak mi osobiście to nie przeszkadzało i mam nadzieję, że w kolejnych częściach będą bardziej rozwinięte. Ogólnie nie pogniewałbym się, jakby w kolejnych częściach było więcej scen poświęconych krasnalom. Uważam, że każdy z nich powinien być osobną postacią w własnym imieniem i charakterem.

Przed lekturą najbardziej mnie ciekawiło to, czym się będzie różnić ta historia od innych stworzonych przez Kura, że nie została stworzona w formie komiksu, a powieści. I ta decyzja była według mnie bardzo dobra. Sposób w jaki było to pisane jest rewelacyjny i jako komiks, ta historia sporo by straciła. Jest dużo opisów, rewelacyjnych dialogów, a humor opiera się głównie na żartach słownych (najlepsze są w scenie z udziałem polonistki Idiomki). Myślę, że w komiksie byłoby dużo kadrów przeładowanych tekstem. Acz niektóre sceny byłyby bardzo atrakcyjne wizualnie (np. Kataklizm pogodowy w rozdziale Termilkowy szok!). Cóż… czekam na serial animowany 😉38820840_512937039149755_8966338799902654464_n

Jest to debiut wydawnictwa Beelive Publishing i według mnie udany, ale nie do końca. Książka sama w sobie jest bardzo dobra, i dzięki niej jestem skłonny sięgnąć po kolejne publikacje tego wydawnictwa, ale jeżeli rozchodzi się o jakość wydania, to nie jest najlepiej. Skład miejscami źle wygląda, i jest sporo literówek. Mam nadzieję, że następne pozycje będą lepiej przygotowane i wydawnictwo wyda więcej cudownych książek.

Polecam! Jest to idealna pozycja dla każdego (no, może z wyjątkiem chłopców poniżej 15 roku życia, bo nie oni jej docenią 😉 )! Ciekawa historia, doskonały humor, wzruszające sceny, cenny morał, a także ilustracje są narysowane fajnym stylem, które według mnie idealnie pasują do historii. Do  tego kolorystyka jest przyjemna dla oka.

A na koniec zagadka. W którym wcześniejszym komiksie Macieja Kura pojawił się Pan Pakaduriusz?

Dowidzimisienia

źródło ilustracji: beelive.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s